Książki grudnia – cztery pozycje na przełamanie zastoju czytelniczego

 

 „Patrzymy na świat przez pryzmat własnego życia, i na tym polega problem. Niekiedy zapominamy, że każdy ma prawo do własnych wyborów. 

   Kristin Harmel  

 

Cześć! Witam Cię w mojej serii wpisów Książki Miesiąca

Będą tutaj pozycje, które udało mi się przeczytać w każdym miesiącu 2021 roku. Uważam, że czytanie książek, bardzo nas rozwija i to na wielu polach. Pozwala spojrzeć szerzej na świat, poznać nowe perspektywy, zobaczyć pewne problemy i oczywiście świetnie działa na wyobraźnię. Dlatego, nie czekaj tylko łap za książki i pozwól sobie odkryć nowe światy. Forma Książek Miesiąca będzie prosta – krótkie miesięczne podsumowanie, opis każdej książki, moja subiektywna opinia i ocena użytkowników portalu www.lubimyczytac.pl. Książki to podróże i tutaj nie ma dyskusji. Zaczynamy!

 

 

 

No i skończył się grudzień, a przy okazji cały 2021 rok! To ostatni wpis z tej serii w tym roku, ostatnie podsumowanie i prawdopodobnie w kolejnym roku będzie ono wyglądało już inaczej. Nadal będę się z Wami dzieliła ciekawymi i przeczytanymi przeze mnie książkami, ale zrobię to na innych zasadach. Po raz ostatni więc czas na podsumowanie grudnia. Dla zainteresowanych przygotowałam wpis, z 12 najlepszymi książkami 2021 roku, które naprawdę watro przeczytać. Tymczasem w grudniu wpadły 4 książki i wszystkie były z gatunku literatury obyczajowej. Chyba potrzebowałam trochę luzu na koniec tego intensywnego roku.

„Lato, gdy mama miała zielone oczy” Tatiana Tibuleac

Aleksy, kipiący gniewem nastolatek, po ukończeniu szkoły zamierza pojechać z kolegami do Amsterdamu, zamiast tego jednak udaje się z matką na wieś do Francji. Mają spędzić razem lato. Ich trudna relacja powoli się odmienia, aż w końcu – na krótko – przechodzi w autentyczną bliskość.

Po latach, już jako uznany artysta, Aleksy powraca pamięcią do dni spędzonych z mamą i w swoim wściekło-lirycznym monologu stopniowo – w serii retrospekcji i narkotycznych malarskich wizji – dociera do istoty tego, co wówczas przeżywał i czuł.
 
* * * 

Jedna z piękniejszych książek tego roku. Najpierw poznajemy niezwykle przykry obraz rodziny. Poznajemy młodego chłopaka, z którego perspektywy opowiedziana jest cała książka. Ten kończy edukację w pewnej szkole, specjalnej, a jego relację z mamą nie należą do najlepszych. Serce kraje się, czytając stosunek syna do matki, jak siebie traktują, jak rozmawiają i jakimi słowami się do siebie zwracają. Po rozdziałach chłodu razem z tą dwójką jedziemy na wspólne wakacje do Francji. Lody topnieją, historię się wyjaśniają, otwieramy różne puszki pandory i sekrety skrywane przez lata wychodzą z cienia. Historia kończy się niezwykle nieszczęśliwie, ale może… Może nie do końca, może tak właśnie musiało się wydarzyć? Piękna, poruszająca książka. PS. znalazła się w TOP 12! 

Ocena czytelników www.lubimyczytac.pl              8,1/10

„Gdyby ocean nosił twoje imię” Tahereh Mafi

Bestsellerowa autorka „Dotyku Julii” powraca z poruszającą i wyjątkową powieścią o sile miłości w świecie pełnym nienawiści.

Bycie inną nie musi oznaczać bycia gorszą. Ale świat nie jest idealny i Shirin naprawdę nie ma łatwego życia. Minęło kilkanaście miesięcy od głośnego zamachu z 11 września. To wyjątkowo burzliwy czas zwłaszcza dla szesnastoletniej muzułmanki, która nie zgadza się na to, co zgotował jej los.

Shirin doskonale wie, jak okropni mogą być ludzie. Jest zmęczona agresywnymi spojrzeniami, poniżającymi komentarzami, nawet przemocą fizyczną, które spotykają ją ze względu na hidżab. Z każdym dniem bardziej zamyka się w sobie i coraz silniej oddaje muzyce i tańcowi.

Wszystko jednak się zmienia, gdy na jej drodze staje Ocean James.
Jest pierwszą osobą, która chce poznać prawdziwą Shirin.
Ale czy dziewczyna jest gotowa, by komukolwiek zaufać?
Zwłaszcza komuś z tak odmiennego świata?
 

* * * 

Literatura powiedziałabym bardziej młodzieżowa, ale że ja czasami lubię tak sentymentalnie wrócić do lat szkoły średniej, którą wspominam jako najlepszy okres z czasów wieloletniej edukacji, to nawet chętnie sięgnę po taką książkę. To historia młodej nastolatki, która zmaga się z licznymi problemami w szkole w Stanach Zjednoczonych. Problemy najprościej mówiąc, wynikają z jej pochodzenia (Iran), religii (muzułmaństwo), przez hadżib, który nosi oraz bliskości zamachu z 11 września. Jednak im mocniej zagłębiamy się w myśli bohaterki, tym bardziej odkrywamy, jak problem ten jest złożony. Wiele osób może uznać historie ukazane w książce za przesadzone, chociaż obawiam się, że mogły być one bardzo blisko prawdy. Więcej nie zdradzę, a książkę przeczytać warto, aby spojrzeć na świat z nieco innej perspektywy (przy okazji, książka jest bardzo bliska historii jej autorki) – nie zajmie Wam zbyt wiele czasu, ja połknęłam ją w jeden wieczór.

Ocena czytelników www.lubimyczytac.pl              7,4/10

„Pikantne historie dla pendżabskich wdów” Balli Kaur Jaswal

Przezabawna, podnosząca na duchu powieść o spotkaniu Wschodu z Zachodem.
 
Nikki, córka indyjskich imigrantów, jest barmanką w Zachodnim Londynie. Do tej pory dystansowała się od tradycyjnej sikhijskiej społeczności i wolała bardziej niezależny (czyli zachodni) styl życia. Kiedy popada w finansowe tarapaty, podejmuje pracę nauczycielki kreatywnego pisania w ośrodku w samym sercu zamkniętej londyńskiej społeczności imigrantów z Pendżabu.
 

Wskutek nieporozumienia sikhijskie wdowy, które zapisały się na kurs, chcą poznać podstawy pisania i czytania po angielsku, a nie zgłębić sztukę pisania krótkich form. Jednak Nikki szybko orientuje się, że jej kursantki to nie tylko skromne wdowy, które spędziły życie w cieniu ojców, braci i mężów. Nikki uczy je, jak wyrazić zamknięte w nich historie, przez co uwalnia nieoczekiwaną i ekscytującą twórczą siłę kobiet.

Kiedy plotki wdów rzucają szokujące światło na śmierć młodej żony – nowoczesnej kobiety takiej jak Nikki – i kiedy wśród przyjaciółek rozchodzą się niektóre z erotycznych opowieści z zajęć, wybucha skandal, który stwarza zagrożenie dla wszystkich.


* * * 

To było dziwne przeżycie, bo cała historia pendżabskich (Pendżab, czyli region w Indiach) kobiet mieszkających w Londynie, tej społeczności, jej problemów, zwyczajów i codzienności jest bardzo ciekawa. W książce towarzyszy nam pewien wątek kryminalny, powiedźmy, że wybitnie przedstawiony nie jest. Wszystko zaczyna się od nieco pogubionej dziewczyny, ambitnej, ale podejmowane przez nią decyzje do tej pory nie doprowadziły ją nigdzie indziej jak do baru, gdzie pracuje i mieszka na jego piętrze. Jedna wizyta w londyńskiej dzielnicy zamieszkiwanej przez jej rodaków zmienia jej życie i powoli wchodzi ze swoimi ideami i wizją na życie w dość hermetyczne środowisko. Teraz dopiero zaczynają się pisać niezwykłe historie, z jednej strony czasami naprawdę jakby oderwane od rzeczywistości, że aż trudno uwierzyć w ewentualną autentyczność sytuacji, ale z drugiej strony – książka niesamowicie wciąga.  Zdecydowanie idealnie wpisuje się na listę książek na czytelniczy zastój, bez dwóch zdań!

Ocena czytelników www.lubimyczytac.pl              6,6/10

„Księga utraconych imion” Kristin Harmel

Powieść zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami z okresu II wojny światowej.

Pewnego dnia Eva Traube Abrams, bibliotekarka z Florydy, układając książki na półkach zauważa w gazecie niezwykłe zdjęcie. Zamiera… zdjęcie przedstawia książkę, której nie widziała od 65 lat. To dzieło to „Księga zaginionych imion”.

Artykuł opowiada o szabrowaniu bibliotek przez nazistów w Europie podczas II wojny światowej – co Eva doskonale pamięta – oraz poszukiwaniach, mających na celu odnalezienie ludzi związanych z książką ze zdjęcia. Ów XVIII-wieczny tekst religijny, który ponoć zniknął z Francji w czasie wojny, to niezwykle ciekawy przypadek. Niespodziewanie odnaleziony – został umieszczony w głównej berlińskiej bibliotece. Zawiera pewien szyfr, lecz choć naukowcy łamią głowy, nie potrafią go złamać, ani nie wiedzą, skąd się wziął.

Odpowiedzi na ich pytania zna Eva – lecz czy wystarczy jej sił, aby wrócić do starych wspomnień i pomóc w odnalezieniu osób zaginionych podczas wojny?


* * * 

Już dawno nie czytałam nic o tematyce wojennej, więc sięgnęłam po Księgę utraconych imion i.. odkryłam wiele ciekawych rzeczy. Nie jest to może najlepsza książka wojenna, jaką przeczytałam, zdecydowanie, co nie zmiana fakty, że była ciekawa, czytało się szybko i pokazała znów inny temat. Książka to historia Evy, francuski, żydówki, która ucieka podczas II Wojny Światowej z Paryża i oddaje się pracy jako.. Nie powiem Wam jako kto, ale dzięki tej książce poznałam kolejne ważne elementy i inny aspekt walki o przeżycie podczas wojny. Odkryłam zadania i prace, jakimi trudniły się osoby działające w podziemiu i jak zorganizowana to była grupa. Pod tym względem książka była dla mnie bardzo interesująca. Kolejna książka na przełamanie zastoju. 

Ocena czytelników www.lubimyczytac.pl              7,5/10

Maja R.

* * * 

Wszystkie opisy książek, znajdujące się pod tytułem i autorem pozycji pochodzą ze strony www.legimi.pl lub bezpośrednio z okładki książki. Średnie oceny książek w skali od 1 do 10 są przytoczone ze strony www.lubimyczytac.pl zgodnie ze stanem informacji na dzień 2.01.2022r.

Podziel się z innymi

Dodaj komentarz