Wschodnie Węgry kamperem, czyli co zobaczyć w tydzień - mapa trasy i parkingów

Magyarország czyli moje ukochane słowo, którego nie potrafię wypowiedzieć. Rozmawiajmy więc po polsku - Węgry. Niewielki sprawek ziemi, bo d...

Magyarország czyli moje ukochane słowo, którego nie potrafię wypowiedzieć. Rozmawiajmy więc po polsku - Węgry. Niewielki sprawek ziemi, bo dziś ma zaledwie 93 kilometry kwadratowe, co w porównaniu w Wielkim Królestwem Węgier może w mieszkańcach wzbudzać lekki smutek. Podobno nawet nie taki lekki, bo historia o tym, że po wojnie tyle terenów trafiło pod flagę Rumunii zdaje się nadal być bardzo żywy - ostatecznie aż tak wiele lat nie minęło. Ale ten wpis nie będzie o tym, czego Węgry nie mają, tylko o tym co mają - a okazuje się, że ten kraj ma całkiem sporo do odkrycia. Jak wyglądał nasz węgierski trip? Zapraszamy 💚

Na Węgrzech bawiliśmy równiutki tydzień i zjechaliśmy głównie jej północno-wschodnią część. Patrząc na mapę można uznać, że ledwo co liznęliśmy ten kraj i niestety, nie sposób się z tym nie zgodzić. Ale nic nie szkodzi, bo Węgry przez ten czas pokazały nam się ze świetnej strony, zaspokoiliśmy swoją ciekawość tym regionem, ale zapaliła się w nas chęć powrotu. To uwielbiam w podróży, że zawsze jest po co wracać i nawet do Węgier uważamy, że mamy po co wrócić, bo jej środkowa i zachodnia część nadal pozostaje dla nas tajemnicą.

Podczas tych 7 dni przejechaliśmy 420 kilometrów, ale to nie wszystko! Rowerem zrobiliśmy ponad 180 kilometrów. Dlaczego tak dużo jeździliśmy rowerami? Bo Węgry to dość płaski teren? Błąd. Wyjechaliśmy na zwiedzanie okolicy dwukrotnie i dwukrotnie zrobilibyśmy około tysiąca metrów przewyższeń. Rowery wybieraliśmy z oszczędności, bo mimo że to dopiero początek naszej podróży i mamy spory zapas, to nie chcieliśmy tak mocno krążyć samochodem.

Rowerami zjechaliśmy całkiem niezły kawałek Parku Narodowego Gór Bukowych oraz Winiarski Region Tokaju i oby dwie miejscówki nadawały się na to idealnie. Poza tym odwiedziliśmy Jaskinię Baradla w Parku Narodowym Krasu Węgierskiego i niezwykłą pusztę w Parku Narodowym Hortobágy.

Węgry - zaskoczenie

Węgry zaskoczyły nas pod wieloma względami, ale myślę że o dwóch warto tutaj wspomnieć.

Po pierwsze ich waluta - nie euro - a forint jest bardzo ciekawa i wejście do sklepu spożywczego może dostarczyć wielu wrażeń. Dlatego, że 1 złotówka ma wartość około 77 forintów, więc kiedy idziesz to do sklepu wszystko kosztuje w setkach lub tysiącach. Na stacji benzynowej lekką ręką wydasz ponad 10, 20 tysięcy forintów. I tak, doskonale wiemy, że wystarczy wstawić przecinek i patrzeć na to jak na złote i grosze, ale wierzcie mi - w wielkim dyskoncie doprowadza to po prostu do zawrotu głowy i finalnie skończyło się tym, że na zakupy szliśmy z kartką, gdzie zapisaliśmy ile to jest 200, 300, 800 forintów itd.

Druga sprawa dotyczy parków narodowych, w których byliśmy, a przypomnę że było ich trzy. Niestety mamy wrażenie, że każdy z nich działał kiepsko, a kolejny jeszcze gorzej.

W Parku Narodowym Krasu Węgierskiego - Pani w recepcji po angielsku mówiła tylko "no" i nie miała żadnych informacji o tym miejscu, jedynie tą że jest jaskinia i ona jest do zwiedzania.

W Parku Narodowym Gór Bukowych - nie było żadnego punktu informacji turystycznej, a jedna była zdewastowana, z wybitymi oknami i zamknięta na cztery spusty. Jedyne miejsce, które tętniło życiem było w okolicy kolejki na górę.

W Parku Narodowym Hortobagy - który zajmuje 82 tysięcy hektarów (!) do zwiedzania była jedna trasa o długości 10 kilometrów. Jednak aby się na nią dostać szukaliśmy Pani z kasy biletowej, która otwierała bramkę wejściową po jakimś opustoszałym budynku.

Węgry - covid-19

Granicę Słowacko - Węgierską przekraczaliśmy 1 sierpnia 2021 roku i wszystkie szczegóły naszej trasy są opisane w tym poście. Wybraliśmy granicę w miasteczku Aggtelek, która była totalnie pusta - nie było żadnej służby, ani innych samochodów. 

W związku z covidem-19 nie mieliśmy żadnych problemów. Nie było na granicy kontroli, ani nie musieliśmy się nigdzie rejestrować. Kwaratanna nas nie obejmowała, bo jesteśmy zaszczepieni. Co nas zdziwiło to fakt, że absolutnie nigdzie nie wymagano od nas maseczek, ani w sklepach, ani w obiektach turystycznych. 

Węgry - poruszanie się samochodem i kamperem

Nasz Van jak i każdy inny pojazd powinien posiadać tylko kamizelki, apteczkę, trójkąt i linkę holowniczą, co jest dość skromnym wymogiem. Pozostałe elementy są jedynie zalecane, a nie wymagane. 

Dla samochodów i kamperów należy wykupić winietę, ale tylko jeśli zamierzamy poruszać się po autostradach lub drogach ekspresowych, a że my te skrupulatnie omijamy nie zaprzątamy sobie tym faktem głowy, ani portfela.

Inną sprawą jest jeżdżenie pojazdem powyżej 3,5 tony, bo Węgry mają swój odpowiednik viatolla i jest nim HU-GO. O ile viatoll obowiązuje w Polsce na niewielu drogach, tak HU-GO mógłby mocno nadszarpnąć nasz budżet - ale nie. Na stronie można sprawdzić wyłączenia od opłaty i kampery do 7,5 tony nie wymagają jej uiszczenia. Jesteśmy szczęściarzami! 

Węgry - biwakowanie

Tak jak już wspominaliśmy we wpisie Z drogi... kempingować na Węgrzech nie wolno. Wolno biwakować w wyznaczonych punktach na darmo, np. w lasach a wszystkie informacje powinniście znaleźć wpisując w google: Erdőtörvény. W praktyce wyglądało to jednak podobnie jak na Słowacji, czyli nie było z tym żadnych problemów.

Na Węgrzech nocowaliśmy 6 razy, z czego raz nad najgłębszym jeziorem w kraju nawet nie sami, a parkingowy z górnego parkingu sam wyraził zgodę na nasz zjazd nad wodę. Inny nocleg spędziliśmy nad pięknym jeziorem razem z wędkującymi lokalsami, a obok auta było nawet miejsce na porządnego grilla. Za to w Parku Narodowym Hortobagy pani z informacji sama wskazała nam miejsce, gdzie możemy stanąć i oglądać nocą gwiazdy. Także, niby nie można - ale trochę można?

Świetne miejscówki na Węgrzech

Ostatecznie nie wyszło tak źle! Na 6 nocy spędzonych na Węgrzech połowa była okej, a połowa była dla mnie - wybitna. To chyba całkiem niezły wynik jak na kraj wobec którego nie myliśmy większych oczekiwań:

  • Rudabánya bányató - nad stawem w kamieniołomie. Wyżej jest płatny parking, ale wystarczy zapytać Pana od biletów, czy można zaparkować na dole i nie ma z tym problemu. Kazał tylko zaczekać do 19:00 aż zwinie interes i większość ludzi także odjedzie.
    PLUS – postój nad najgłębszym jeziorem na Węgrzech z pięknym widokiem
    GPS: 
    48.391261, 20.635286
  • Zamek Diósgyőri– parking blisko zamku, ale stąd go nie widać. Zamek podczas naszej wizyty był zamknięty przez remont.
    PLUS – dość spokojnie, ale raczej nie polecamy
    GPS: 
    49.116069, 20.262997
  • Bodrogkeresztúr – Miejsce nad rzeką kilka kilometrów przed Tokajem, niestety przy głównej drodze.
    PLUS - dobra baza aby zostawić auto i przejechać się rowerem po okolicy. 

    GPS: 
    48.148724, 21.374889
  • Tiszalöki – miejsce tuż nad rozlewiskiem, gdzie można wypocząć obok wędkarzy, z przepięknym widokiem i całkiem na uboczu. Miejsca jest tak wiele, a w każde można dojechać autem, że każdy znajdzie coś dla siebie
    PLUS – duża przestrzeń nad wodą, miejsca na grill, darmowe wi-fi, idealny punkt na odpoczynek 

    GPS: 48.026760, 21.379150
  • Hortobágy – zaraz obok kompleksu turystycznego, muzeum i mostu jest wiele płatnych parkingów, ale wystarczy zjechać z głównej drogi w stronę dworca kolejowego i można znaleźć przyjemne miejsce na zatoczce. Zapytaliśmy mieszkańców, czy możemy tutaj stać i oczywiście nie mieli z tym żadnego problemu
    PLUS – miejsce za darmo zaraz obok centrum Parku Narodowego, idealna baza wypadowa w zaciszu
    GPS: 
    47.585270, 21.155417
  • Tiszacsege – w punkcie informacji turystycznej dowiedzieliśmy się, że podobno stąd można obserwować nocą gwiazdy, bo park narodowy ma też metkę Parku Ciemnego Nieba. Co prawda było tak zanieczyszczone światłem, że w ogóle nie spełniło się w tej roli jednak zachód słońca był powalający. Pamiętajcie, że nie można wjeżdżać ani wchodzić w głąb puszty.
    PLUS – przepiękny zachód słońca i możliwość obserwacji migrujących ptaków nad Pusztą Hortobagy robią niezwykłe wrażenie
    GPS: 
    47.685071, 21.116453


Gotowi do drogi? Bezpiecznej podróży kochani!
Maja R.

To może Ci się spodobać

0 Komentarze

Flickr Images