Podsumowanie szalonego roku 2020, czego się nauczyłam i co z tego wynika

Podsumowanie 2020 roku Już od dawna myślałam o tym jaki był 2020 rok, czego nas nauczył, jak go przeżyliśmy, ale ubrać to w słowa było bardz...

Podsumowanie 2020 roku

Już od dawna myślałam o tym jaki był 2020 rok, czego nas nauczył, jak go przeżyliśmy, ale ubrać to w słowa było bardzo trudno. Roczne podsumowania są dla mnie ciężkie, bo chciałabym aby faktycznie było roczne. Sami jednak wiecie, że przez 12 miesięcy dzieje się tyle, że ledwo pamiętamy emocje jakie towarzyszyły nam na początku roku. Nasza pamięć jest zawodna, a to co pamiętamy dzisiaj często nijak ma się do rzeczywistych faktów z przeszłości. Z drugiej strony, po czasie zapominamy o uczuciach jakie wtedy nami szargały i z perspektywy czasu ta sama sytuacja otrzymuje zupełnie inną ocenę. Ostatecznie do tego podsumowania zabierałam się kilkukrotnie, ostatecznie uznałam, że nie chcę Wam opowiedzieć historii naszego życia, bo kogo to obchodzi. Dlatego po krótce – co się działo u nas w 2020 roku – i  co najważniejsze – co z niego wyciągnęliśmy. Bonus – nasze plany na 2021! ❤

1 stycznia 2020, czyli czas kiedy człowiek miał w życiu jakiś plan

Kiedy 1 stycznia schodziliśmy z Bawarskich Alp, gdzie nad Jeziorem Königssee spędzaliśmy sylwestra mieliśmy bardzo prosty plan na tamten rok, a dokładniej na jego połowę. W pierwszy weekend stycznia jechaliśmy do Polski, na zimową edycję Etapowej Triady, a po niej na zasłużony odpoczynek do rodzinnego Ostrzeszowa. Po tych 10 dniach wróciliśmy do Niemiec, Krzysiek do swojej pracy, ja do swojej nowej pracy. Założyliśmy sobie, że przez ten pierwszy kwartał ostro przyciśniemy , braliśmy wszystkie zmiany jakie się dało łącznie z weekendami. Równolegle sporo trenowaliśmy i dużo jeździliśmy na rowerach. Podjęłam się codziennej nauki angielskiego. Wszystko to w jednym celu – chcieliśmy się przygotować do naszych podróżniczych planów. Z początkiem kwietnia mieliśmy wrócić do Polski „na stałe”, kolejno na Wielkanoc chcieliśmy jechać na 10 dni w Dolomity, na koniec kwietnia lecieć do Warner Bros Studio w Londynie, na majówkę planowaliśmy wyskoczyć do Szkocji, a 1 czerwca lecieć z rowerami i całym dobytkiem na Islandię. Tutaj nasz plan na 2020 rok się kończył, bo bilet był w jedną stronę i nie mieliśmy pojęcia co będziemy robić dalej.

 Wszystkie kalendarze są nieaktualne

Domyślacie się już, że nasza koncepcja rzucenia pracy i wyjechania w podróż dookoła świata musiała się posypać. W marcu udało nam się nawet po raz pierwszy złożyć wypowiedzenie w pracy, ale kiedy kilka dni później świat wołał na alarm musieliśmy się w tego wycofać, (całe szczęście i w jednej i w drugiej firmie nam się udało). Dlatego w kwietniu zamiast przeprowadzić się do Polski, przenieśliśmy się innego domu. O ile udało nam się cofnąć wypowiedzenie w pracy, o tyle nasze mieszkanie miało już nowych najemców. Zahaczyliśmy się z kolegom z pracy Krzyśka na wspólny wynajem domu należącego do ich szefa. Na Święta Wielkanocne zamiast w Dolomity pojechaliśmy  zjeść śniadanie do Deggendorfu – rowerami, 144km, ale cieszę się, że niemieckie prawo pozwalało nam w tym okresie wyjść z domu. Trenowanie się skończyło, bo zamknęli nam siłownie. Loty do Londynu, Edynburgu i Reykjaviku też zostały odwołane. Aby sobie odbić kolejne miesiące intensywnej pracy, bo oby dwoje cały czas pracowaliśmy w pełnym wymiarze godzin, pojechaliśmy pod namiot do Parku Narodowego Bayerischer Wald. Tej nocy, 16 maja leżąc na karimacie i pijąc herbatę z termosu uznaliśmy, że nie ma już na co czekać. Po raz drugi się zwolniliśmy, tym razem z odpowiednim skutkiem. 29 maja przekroczyliśmy granicę Polsko-Niemiecką z całym bagażem 20 miesięcznego życia w niemieckim Landshut.

Nowe życie w dobie koronawirusa

Dalej płynęliśmy z prądem. Wybraliśmy się w Karkonosze, na rowerowy wypad na trasie Radom-Tatry-Bieszczady-Radom, po powrocie wyskoczyliśmy do Lublina i Warszawy. Na Bieszczadzkiej połoninie postanowiliśmy pojechać autostopem do Hiszpanii i pojechaliśmy, chociaż do miejsca docelowego wcale nie trafiliśmy. 2 listopada wróciliśmy jednym z ostatnich samolotów z Porto do Krakowa - z nowym pomysłem. Dwa tygodnie później pojechaliśmy do Holandii kupić Mercedesa Vario, którego obecnie przerabiamy na kampera. Gdyby ktoś mi powiedział, że tak potoczą się nasze losy – nie uwierzyłabym. Jednak z drugiej strony, gdyby ktoś Ci powiedział co przyniesie 2020 rok uwierzyłbyś? – ja nigdy w życiu.

Nauki jakie wyniosłam z tego roku

1. Planowanie w 2020 roku nie musi być głupie

Uważam, że naprawdę warto planować, a tek rok utwierdził mnie w tym absolutnie. To dziwne, bo sama napisałam, że nasze plany nie mogły wypalić i to wcale nie z naszej winy, więc w sumie po co planować coś co może nigdy się nie udać? Nie wiem jak Ty, ale ja bez planu przepadam, czas ucieka mi przez palce i po miesiącu budzę się z ręką w nocniku. Wolę być zorganizowana na tyle na ile mogę i…

2. Nie żyjemy w pewnych czasach

być gotowa na zmianę planów. To druga nauka z tego roku – niczego nie można być pewnym, dlatego warto pracować nad elastycznością. Czasami szkoda czasu na rozpamiętywanie tego co było, albo w tym wypadku, tego co się ostatecznie nie udało. Zauważyłam, że w intensywnie zmieniającym się świecie XXI wieku taka zdolność do szybkiego przystosowywania się, odnajdywania w nowej rzeczywistości i umiejętność żonglowania własnym życiem jest w cenie.

3. Sztuka adaptowania się jest kluczowa

W tym zakresie jestem naprawdę dobra! Oczywiście to nie jest tak, że nie żal mi planów, których nie zrealizowaliśmy. Do dziś boli mnie odwołany lot na Islandię, marzyłam o tym kraju odkąd pamiętam, a przygotowania do wyjazdu trwały odkąd wyprowadziliśmy się do Niemiec. Boli. Oczywiście, że jest mi szkoda, że musiałam zrezygnować z tego co kochałam. Nie mogłam chodzić na siłownie, nie mogłam jeździć na zawody. Szlag! Nie jedne łzy wylałam z tego powodu, ale dość szybko udało mi się otrząsnąć i znaleźć nowe zajęcie. Zamknęli siłownie, to trenowałam w domu, a że ‘to już nie było to’ zainteresowałam się dbaniem o włosy, robieniem zdjęć, kupiłam nowy aparat. Jednej rzeczy nie mogę, to w mig wymyślam sobie inną i zajmuje się nią z równie dużą pasją.

4. Zwątpienie? To normalne

Ostatecznie i tak postawiliśmy na swoim i wyjechaliśmy. Tyle zwątpień i mieliśmy po drodze to był jakiś kosmos. Kiedy zrywasz się ze smyczy i już nic Cię nie trzyma, kończą się wszystkie Twoje codzienne obowiązki masz nagle dużo czasu na wszystko i dużo czasu dla siebie. Szukasz wtedy na nowo odpowiedzi do zaistniałych sytuacji. Zastanawiasz się co powinieneś, a co nie. Czy zrobić tak czy siak i wtedy właśnie wątpisz. Kiedy żyjemy rutynowo nie ma na to miejsca, wszystko jest dla nas tak codzienne, że nie poddajemy tego dyskusji. Rzadko kiedy zadajemy sobie wtedy pytania, czy to w ogóle mi pasuje. Nie ma pytań, nie ma odpowiedzi, nie ma aż tylu zwątpień. Jednak ten rok i tym, którzy prowadzą statyczne życie rzucił pod nogi kłody.

·        

5. Rutyna nie taka zła jak ją malują

W związku z tym wywróceniem codzienności do góry nogami zauważyłam, że plan (pkt. 1) jest równie ważny, a opierać go możemy o nasze nawyki i rutyny. O ile większości rutyna nie kojarzy się zbyt dobrze, bo często pada w zdaniach negatywnie opisujących nasze życia, jak np. Życiowa rutyna zabija wszystko co ciekawe. Radość odbiera Ci nuda i rutyna. To nie brzmi dobrze, ale jest na to lekarstwo! Codzienna rutyna może być tym, co jest nam potrzebne. Kiedy nagle masz do dyspozycji całą dobę może się ona rozpływać jak śnieg na wiosnę (o ile w ogóle spadł zimą). W momencie powrotu do kraju czy jeżdżenia na stopa musieliśmy wprowadzić jakieś rutyny, które przykleiliśmy do codziennych obowiązków, dzięki temu o godzinie 21:00 nie okazywało się, że jesteśmy w czarnej, no.

  

6. Za marzeniami musi iść coś więcej

Często marzymy o czymś latami, a kiedy już to mamy czujemy niedosyt, no bo jak to? To już? My trochę tak mieliśmy, że naszym marzeniem było ruszyć w podróż co ostatecznie nam się udało. Jednak po czasie zobaczyliśmy, że okej – ruszyliśmy – i co dalej. Entuzjazm nieco opadł, kiedy nasze marzenie okazało się być naszą codziennością. Zaczęło nam brakować tych innych pasji, które mieliśmy. Dlatego właśnie budujemy kampera, mam nadzieję, że dzięki temu uda nam się połączyć wiele z tych aktywności, które kochaliśmy z podróżami. Dlatego zaczęłam pisać bloga, bo uznałam, że chcę aby te nasze podróże były czymś więcej, niż udanymi wakacjami.

·        

7. Nie warto odpuszczać / Czasami trzeba odpuścić

I tego akurat staram się nauczyć, bo odpuszczanie często nie wychodzi. Może i jestem trochę wojownikiem i chcę robić to co sobie założyłam, ale muszę się pogodzić z tym, że dla własnego zdrowia i satysfakcji musze umieć zwalniać. Mam wrażenie, że kiedy sytuacja się już zmieni, wtedy raz dwa się przestawiam na nowe tory. Jednak podjęcie samodzielnej decyzji o samej zmianie przychodzi mi z wielkim trudem. Chyba za bardzo lubię wszystko opierać o argumenty, a niekiedy wystarczyłoby po prostu zmienić zdanie i powiedzieć – bo tak uznałam. PS. Ale są takie tematy, w których naprawdę warto walczyć do końca!

8. Człowiek powinien się rozwijać

dlatego staram się jak mogę. W ogóle życzenia w stylu: nie zmieniaj się, są trochę słabe. Słyszałeś kiedyś zdanie „Ale się zmieniłeś!” wypowiedziane w tonie obelgi? Ja tak i chyba jednak się cieszę z tej zmiany. Kurde człowiek przecież nie może stać w miejscu, gdyby tak było znaczyłoby to że się nie rozwija. Oczywiście rozumiem to, że potrzebujemy takiego stabilnego portu, do którego dopływając jesteśmy bezpieczni, bo jest tutaj wszystko co znamy, że babcine pierogi zawsze smakują tak samo, a stary pokój w rodzinnym domu wygląda jak z licealnych lat. Daje nam to poczucie bezpieczeństwa, zaspokaja bardzo ważną dla nas potrzebę. Jednak, usłyszałam ostatnio zdanie

„Gdyby nic się nie zmieniało, nie byłoby motyli.”


Tym zakończę ten wpis. Wiem, ze 2021 przyniesie nam kolejne zmiany. Nie wiem, być może będzie jeszcze bardziej pokręcony niż ten ubiegły rok. Wszystko się zmienia – świat, rządy, myślenie, umiejętności, zainteresowania, inni ludzie. To jest naturalna kolej rzeczy. Ja w tym roku znów się zmieniłam. Tylko dziś pisząc to jestem taka sama, a Ty czytając to jesteś taki sam. Kiedy wrócimy do tego za rok będziemy już zupełnie inni.

 Aj prawie zapomniałam o bonusie, czyli informacji o 

 naszych planach na 2021 rok!

Chcemy dalej żyć na swoich zasadach

Chcemy nadal się rozwijać i pracować nad sobą

Chcemy zadawać pytania, aby móc szukać odpowiedzi

Ale co najważniejsze

Chcemy wspólnie dbać o swoje szczęście ❤

Maja R.

To może Ci się spodobać

0 Komentarze

Flickr Images