Czy autostop ma wady? Skąd w ogóle ta forma podróżowania wzięła się z Polsce?

Jedziemy z wpisem o wadach autostopu! Tydzień temu przedstawiłam Wam same plusy , ale nie ma co czarować autostop ma swoje minusy i nikt, na...

Jedziemy z wpisem o wadach autostopu! Tydzień temu przedstawiłam Wam same plusy, ale nie ma co czarować autostop ma swoje minusy i nikt, nawet największy fan autostopowych podróży nie może temu zaprzeczyć. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, dlatego postanowiłam się temu przyjrzeć nieco bliżej. Ale najpierw rzucę Wam mega ciekawostkę, o której dowiedziałam się czytając książkę Pana Drewniaka. Jeśli ktoś nie słyszał o serii "Historia Bez Cenzury" niech żałuje i szybko nadrabia. Wracając, czytam właśnie piątą część "I straszno, i śmieszno - PRL" i tam trafiłam na wątek autostopu!

Narodziny autostopu w Polsce, czyli realia w PRL-u

Wyobraź sobie Polskę Rzeczpospolitą Ludową (jak Ci trudno naprawdę sięgnij po tę książkę!), która była złotym czasem autostopu. Jednak nie od zawsze, bo początkowo jak wiele innych rzeczy w komunie autostop był nielegalny. Zainteresowanie było jednak coraz większe, bo co by nie mówić autostop niósł korzyści i kierowcy, i pasażerowi. W kraju ukazała się książka "W drodze" Jacka Kerouaca, nieco później dwoje innych studentów wybrało się w pierwszą (na dodatek legalną) podróż autostopem po kraju. Ich wyczyn trafił na łamach licznych gazet. Za ich śladem inni potencjalni autostopowicze zaczęli zasypywać milicje prośbami o zgodę na ich legalną podróż. W odpowiedzi na to w 1958 roku powstał Społeczny Komitet Autostopu. Po co? A no po to, żeby tak jak to za komuny - wszystko było pod kontrolom. Ale to nadal nie koniec, bo na samym zalegalizowaniu się nie skończyło. Każdy taki podróżnik musiał zaopatrzyć się w książeczkę, dzięki której można było stopować bez przeszkód. Mało tego, ponieważ wewnątrz niej były kupony z uzupełnioną ilością przejechanych kilometrów, które wręczało się kierowcy. Następnie spośród nich rozlosowywano nagrody, a więc była to dodatkowa motywacja. Co jeszcze interesujące, to taki posiadacz książeczki otrzymywał od państwa ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków. Tak rodził się autostop w Polsce w latach 50-tym, a jak wygląda dziś ta mniej popularna forma?

Kończę ten przydługawy wstęp, ale przepraszam musiałam się podzielić z Wami tą nowo zdobytą wiedzą. Liczę, że kiedyś uda mi się jeszcze zgłębić temat, a teraz już naprawdę przechodzę do minusów.

Przed Wami moja lista - wady autostopu

Nigdy nie wiesz gdzie dojedziesz

Od tego zacznijmy, bo ostatecznie to wydaje się być największym dla mnie minusem (chociaż można to przekłuć w zaletę ukrytą pod hasłem przygoda, adrenalina, ciekawość, płynięcie z prądem). Stoisz przy tej drodze i jesteś zdany na czyjąś łaskę i niełaskę. Załóżmy, że chcesz jechać z Krakowa do Warszawy i nigdy nie wiesz, czy zatrzyma się ktoś, kto jakimś cudem wysadzi Cię na Dworcu Głównym, czy może jedzie przez Kielce, czy przez Raków, bo odbiera jajka od babci. Może też być kierowcą tira, który po godzinie musi wykręcić 45 minut przerwy. Możesz też trafić na kogoś kto jedzie tylko do Radomia (a jeśli tak, to masz szanse go zwiedzić), albo gorzej - chociaż hmmm, to zależy jak na to spojrzeć - jedzie do np. Zegartowic, czyli w sumie nie wiadomo gdzie i co dalej z tym fantem zrobić.

Nie wiesz też kiedy gdzieś dojedziesz

I jak już gdziekolwiek planujesz jechać to też nigdy nie wiesz, kiedy tam dotrzesz. Są różne sytuacje i czasami naprawdę zatrzymuje się pierwszy samochód, a czasami 1 589 246 301 samochód i to jeszcze Fiat Multipla 😒 Zawsze możesz też powiedzieć, że o nie jednak dzięki, bo typ jedzie 5km, a przed Tobą droga 100 razy dłuższa. Jednak autostop pełen jest trudnych wyborów. Czasami tak jak nam uda Ci się wtopić i kiedy myślisz, że trafiłeś na genialne miejsce do stopowania okazuje się, że stoisz tak jak baran 6 godzin (z pozdrowieniami dla austriackiego parkingu przy autostradzie). Dlatego nie ma reguły: niestety czasami pozornie świetne miejsce jest do bani, a w takim do bani łapiemy auto jak Boga za nogi. Czasami jedno jedyne auto jadące na godzinę jest tym które nas zabierze,  a czasami im bardziej ruchliwa droga tym trudniej o miły gest.

Potrzebujesz czaaaaaaasuuuuuuuuu

I to po części łączy się z dwoma pierwszymi punktami. Musisz mieć czasowy bufor, jeśli umawiasz się na domówkę w piątkowy wieczór i to na drugim końcu kraju to MUSISZ mieć więcej czasu niż gdybyś wsiadł w samochód i jechał na strzała. Okej możesz mieć fart i tak jak ja - wyjdziesz 50 metrów od swojego bloku, staniesz na krajowej 11 i zatrzymasz pierwsze auto, kuriera. Planujesz jechać do Krakowa, ale trochę Ci głupio walnąć takim miastem kiedy jesteś w małym Ostrzeszowie, z którego nijak żadna porządna droga na Kraków nie idzie. Ale jest Ci głupio do momentu, kiedy kierowca mówi, że on to jedzie z paczką na krakowski rynek. Wtedy faktycznie, byłam szybciej niż jadąc pociągiem, ale to była jedna wyjątkowa sytuacja w całej mojej karierze.

Najlepiej żebyś ogarniał tempo życia i był elastyczny

Zazwyczaj delikwenta czeka kilka przystanków, dlatego najlepiej być ogarniętym i umieć szybko czytać mapę. Czasami faktycznie kierowca wychodzi z inicjatywą i sam proponuje Ci miejsce na kolejny przystanek, bo akurat zna okolice, jednak nie zawsze są to trafione punkty. Ostatecznie nie ma co za to winić kierowcy, który robiąc coś z dobrej woli, ale nie mając żadnego doświadczenia może wpuścić nas w maliny. Warto przemyśleć, gdzie ewentualnie wysiąść i co zrobić dalej. Trzeba umieć być elastycznym i dostosowywać się do sytuacji. Dodatkowo ja zawszę lubię mieć kasę 'na w razie czego'. Lekki zapas finansowy pozwala mi mieć spokojną głowę i zabiera dodatkowy ciężar z barków.

Daje w kość fizycznie i psychicznie

Bo nie ma się co oszukiwać - autostop może być bardzo obciążający i to nie tylko fizycznie. Nierzadko przyjdzie nam dymać na drugi koniec miasta i nierzadko z wielkim plecakiem wypełnionym jedzeniem (bo przecież nie wiem, kiedy dotrę do sklepu) i namiotem (bo przecież nie wiem, gdzie w ogóle dotrę). To jest na maksa męczące fizycznie. A co z obciążeniem psychicznym? Jeśli masz wszystko głęboko to pewnie nic, ale jak chociaż trochę się przejmujesz to taka podróż może mocno dać po dupie. Musisz się trochę skupić na wszystkim tym co pisałam wyżej, a dodatkowo należy w czasie podróży dać też coś od siebie.

Uśmiechy, żarty, historyjki i czasami rzygasz tęczą 

Przynajmniej ja tak uważam, że kierowca owszem, nawet jeśli bierze nas za jeden uśmiech, to najczęściej nie zatrzymuje się tylko po to, aby z podrzucić gdzieś nasze cztery litery. Najczęściej dochodzi do rozmowy, bo tutaj nie ma jak na blablacar, że wsiadam, płacę i mogę iść spać (chociaż praktyka spania podczas jazdy na stopa jest równie częsta). Jednak kultura wymaga, aby nieco tej uwagi kierowcy poświęcić i często jest to czysta przyjemność, o czym pisałam w poście o plusach stopowania. Jednak kiedy jedziesz tak już miesiąc, codziennie. I kiedy codziennie zabiera Cię ok 5 kierowców to wierzcie lub nie, ale nawet ktoś uwielbiający poznawanie nowych osób może już wymiękać. Ciągłe powtarzanie swojej historii, dobry humor, uśmiech, żarty no i oczywiście wytężanie mózgownicy jak to powiedzieć w danym języku to nie lada wyczyn. Czasami po takich kilku dniach jazdy czułam się wyżuta i wypluta, a jedyne czego mi było trzeba to kilka dni przerwy.

Możesz dostać chamski tekst, albo trafić dużo gorzej

Ostatni punkt potraktuję zbiorczo i od razu dodam, że mi nigdy nic takiego się nie przydarzyło. Pierwsze co bierzemy na tapet to fakt, że nie wiesz z kim jedziesz i o ile może się wywiązać z tego bardzo ciekawa konwersacja, to istnieje też duże trafienia na buraka. Chamskie i sprośne zaczepki he he, żarty które wcale Cię nie bawią, mnie np. te o Żydach he he. Kiedy trafisz na kogoś takiego, na kogoś z zupełnie innym światopoglądem, albo na takiego co to na wszystkim się zna, to nie pozostaje Ci nic jak tylko modlić się, aby droga szybko się kończyła. To jednak mniejszy kaliber, bo i ile nikt nie ma prawa nas obrażać, to jednak może nas spotkać co dużo gorszego. Podróżowanie z kimś obcym może być niebezpieczne! Dlatego oprócz czerpania radości z autostopu apeluję o rozwagę i nie tracenie głowy w porywie młodzieńczej euforii.  Świat zna historię porwań, pobić, kradzieży, gwałtów, morderstw. Poszłam za grubo? Być może tak, być może nie. Ja uważam, że nie ma z góry zakładać, że stanie się coś złego, ale nie będę udawała, że to się nigdy i nigdzie nie dzieję. Sama stopem jeżdżę i jeździć będę, mam swoje sposoby dzięki którym czuję się bezpieczniej. Błagam kochani - nie popadajmy w skrajności, ale też uważajmy na siebie ✊

Nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania

Tamten miał być ostatni, ale będzie jeszcze ten, bo na koniec mi się przypomniało. Najlepiej znać trochę prawo, co by ten nasz autostop nie wyszedł drożej niż bilet w 1 klasie InterCity. Jeśli stoisz w miejscu, gdzie samochód nie ma prawa się zatrzymać to jeszcze pół biedy, bo najwyżej postoisz nieco dłużej, aż ktoś zaryzykuje. Za to jeśli jesteś tam, gdzie pieszy nie ma prawa być, to możesz otrzymać podwózkę od Policji w pakiecie z mandatem. Dodatkowo może w covidowych czasach warto zaznajomić się z restrykcjami w różnych krajach. Ja byłam w stresie za każdym razem kiedy mijał nas radiowóz, bo w sumie nie byliśmy pewnie czy ten autostop jest w 2020 roku taki legalny. 

Czy to już koniec?

Ja już jadę z podsumowaniem, a Ty pewnie zastanawiasz się, gdzie ta reszta minusów jak np. przemoczone ubrania, spanie po namiotach, ciężki plecak, głodny brzuszek? Postanowiłam nie klasyfikować tego jako minusy autostopu, dlaczego? Kochani moi, owszem w Anglii możesz być mokry codziennie, ale jaka Anglia jest każdy wie! Za to latem w Portugalii możesz nie zobaczyć deszczu przez kilka miesięcy. Więc dlaczego niby moknięcie miałoby być minusem autostopu? To nie zależy od tego czy wystawię kciuka, a od tego w jakiej szerokości geograficznej i o jakiej porze roku się znajduję.

Nasza 100-dniowa podróż autostopem po Europie miała sporo nieudogodnień, które ostatecznie wpłynęły na naszą decyzję o szybszym powrocie. Jednak musze przyznać szczerze, że to nie sam autostop był temu winien, a nasze wybory. Nie musieliśmy codziennie spać w namiocie, bo gdybyśmy wybierali hostele byłoby i łóżko, i prysznic, i naładowany sprzęt. Przy dobrych wiatrach byłaby kuchnia i pralka. Byłoby gdzie zostawić plecak, żeby iść zwiedzać miasto. Dlatego autostop rozgrzeszam z win, które nie są jego. 

A co w związku z wadami autostopu?
A co ma być - jak wszystko je ma -
ale ja stawiam na plusy, które przekonują mnie na tyle,
że autostop trochę pokochałam.


A Ty? pokochałbyś? ❤

Maja R.

To może Ci się spodobać

0 Komentarze

Flickr Images